Wyobraź sobie, że raz w tygodniu masz czas tylko dla siebie. Idziesz w ulubione miejsce, jesteś zrelaksowana i wiesz, że nic, ani nikt ci nie przeszkodzi. Robisz to, na co masz ochotę, to o czym od dawna marzyłaś.

Wykorzystujesz te chwile na odwiedziny w muzeum, albo targu. Może coś namalujesz albo zrobisz na drutach. W takich chwilach karmisz wewnętrznego artystę, który domaga się uwagi. Potrzebuje rozrywki, zainteresowania i poczucia, że jest ważny. Jak to dostanie odwdzięczy się, będzie z Tobą współpracował i odda ci to co najlepsze. 

Randka z samym sobą to narzędzie proponowane przez Julie Cameron i opisane w jej książce “Droga artysty”.

Julia tak definiuje randkę artystyczną:

“Jest to czas na przykład dwie godziny tygodniowo, zarezerwowany i przeznaczony na pielęgnowanie świadomości twórczej, swojego wewnętrznego artysty. W najbardziej podstawowej postaci jest to jakaś krótka wycieczka, czas na zabawę, który z góry zaplanujesz i będziesz bronić przed intruzami. Na randkę artystyczną nie zabiera się nikogo poza sobą i swoim wewnętrznym artystą, czyli twórczym dzieckiem. A więc, żadnych kochanków, przyjaciół, małżonków, dzieci – żadnego chcianego czy niechcianego towarzysza.”

Wiem, że bywa trudno znaleźć dwie godziny w tygodniu tylko dla siebie, ale może na początek zacznij od jednej, albo od 30 minut. Czasami wystarczy nawet 15. Poświęć te chwile tylko na spotkanie z wewnętrznym artystą. Nakarm go dobrą książką, filmem, muzyką, zabierz na spacer do parku, po plaży lub sklepu ze starociami. Rozpieszczaj go i słuchaj. Pamiętaj, że ten czas jest święty, nic, ani nikt nie może wam przeszkadzać.

Długi spacer na łonie przyrody, samotna wyprawa na plażę o wschodzie lub zachodzie słońca, wizyta w jakimś nietypowym kościele czy odwiedziny w starej części miasta – każda z tych rzeczy może sprawić radość artyście. 

Kluczowe są tu słowa Juli, że to czas „zarezerwowany”. Czyli wpisujesz go do swojego kalendarza, planujesz, informujesz o tym domowników i nie odwołujesz tego spotkania.

Jak już podejmiesz decyzję o tym, że wybierasz się na randkę artystyczną, jestem pewna, że odezwie się twój wewnętrzny krytyk i będzie próbował cię od tego odwieźć. Nagle pojawi się ktoś trzeci, znajdą się wymówki, żeby jednak nie iść, milion spraw do załatwienia, już, teraz natychmiast. 

Naucz się, bronić tego czasu. Chwile spędzony sam na sam z wewnętrznym artystą są ważnym elementem dbania o siebie i o twórczość. Ten czas pozwoli ci na gromadzenie kreatywnej rezerwy, z której będziesz korzystać.

Proponuję, żeby randka artystyczna weszła na stałe do twojego grafiku i wpisała się w codzienne obowiązki.